Szczecin | Kołobrzeg | Gdynia | Elbląg | Świnoujście
24 May
12 czerwca (piątek)
Imprezy towarzyszące
13 czerwca (sobota)
Imprezy towarzyszące
14 czerwca (niedziela)
Imprezy towarzyszące
15 Apr
Serwis szczecin.eu informuje:
Według pierwszych założeń wydarzenie miało się odbyć w dniach 12-14 czerwca. – Udało nam się jednak uzgodnić z wojskiem wcześniejsze rozpięcie mostów pontonowych. W związku z tym Łasztownię będziemy mogli udostępnić już 11 czerwca. Można więc powiedzieć, że Dni Morza będą trwały cztery dni – wyjaśnia Jerzy Raducha, który o tegorocznych Dniach Morza poinformował radnych z Komisji Promocji Rady Miasta.
Tradycyjnie szczecinianie bawić się będą nad Odrą w pobliżu Wałów Chrobrego i na Łasztowni. Tu stanie m.in. wielki namiot sceniczny, w którym zagrają szczecińscy filharmonicy, tu również odbędą się liczne koncerty. Od 2005 roku Dniom Morza w Szczecinie towarzyszą Zloty Oldtimerów. Nie inaczej będzie w tym roku. Do Szczecina zawinie ok. 40 zabytkowych jednostek. Nie zabraknie też dużych żaglowców. W tym roku szczecinianie będą mogli podziwiać m.in. „Dar Młodzieży”, „Mira”, „Zawiszę Czarnego”, „Tolkiena” i „Baltic Beauty”. Przybędą też oczywiście okręty Marynarki Wojennej RP.
Szczegółowy program imprezy jest jeszcze ustalany. Wiadomo już jednak, jakie najważniejsze wydarzenia odbędą się w poszczególne dni. I tak w piątek atrakcją będzie koncert „Morskie opowieści” w wykonaniu muzyków Filharmonii Szczecińskiej. W sobotę organizatorzy zaproszą na koncert “Country kontra szanty”. Oba odbędą się w potężnym namiocie. – Ustawiony zostanie w Szczecinie po raz pierwszy. Ma ponad 100 metrów kwadratowych powierzchni. Jest przezroczysty i będzie w specjalny sposób podświetlany – wyjaśnia Jerzy Raducha.
Również po raz pierwszy, podczas Dni Morza na Odrze i wzdłuż nabrzeży odbędzie się widowisko plenerowe o charakterze bitwy morskiej. Nawiązywać będzie do prawdziwego wydarzenia z XVII wieku, kiedy to w pobliżu Szczecina starły się okręty Szwecji i Brandenburgii. Trwają rozmowy, aby w rolę admirałów obu flot wcielili się znani polscy aktorzy. Sobotnie wydarzenia zakończy pokaz sztucznych ogni. W niedzielę odbędzie się parada oldtimerów i jachtów na Odrze, a także prezentacje muzyczne „Sail Szczecin czyli płyńmy do Szczecina”, w których weźmie udział kilkanaście zespół szantowych.
Oprócz tego podczas imprezy będzie mnóstwo innych atrakcji. Przewidziano zwiedzanie żaglowców, okrętów i oldtimerów, bezpłatne rejsy dla młodzieży połączone z zajęciami marynistycznymi, warsztaty ekologiczne, szkutnicze, naukę węzłów żeglarskich. Na Łasztowni stanie wesołe miasteczko. Zaplanowano trzy wystawy fotograficzne.
Koszt organizacji imprezy wraz z jej promocją szacuje się na ok. 3 mln zł. Promocja imprezy „Dni Morza. Sail Szczecin 2009” rozpocznie się w połowie kwietnia.
Źródło: szczecin.eu
31 Mar
O pomyśle zmiany nazwy Dni Morza napisaliśmy w poniedziałek. Władze Szczecina chcą, by w tym roku impreza nosiła nazwę Sail Szczecin. Dni Morza 2009. Zlot Oldtimerów. Określenie “Dni Morza” pozostanie jeszcze w przyszłym roku. Co potem – jeszcze nie zdecydowano. Czy zmiana nazwy tej imprezy to dobry pomysł? Czy Sail Szczecin powinno zastąpić Dni Morza? Według dziennikarki “Gazety”, Ewy Podgajnej (GW, 30 marca, s. 2) forsowanie takiego rozwiązania to brak szacunku dla języka polskiego i lokalnej tradycji. Angielskie “sail” (żagiel/żeglować, płynąć) zrozumiałe pewnie dla większości żeglarzy, dla wielu szczecinian, zwłaszcza starszych będzie obce.
Dziś kolejne opinie w tej sprawie.
Piotr Wachowicz, szef biura promocji urzędu miasta
Pod nazwą Sail Szczecin impreza będzie się kojarzyła z pewnym standardem, formatem imprezy żeglarskiej. Środowisko związane z żeglarstwem, morskością będzie wiedziało, że kiedy na taką imprezę przypływa do Szczecina, to są na niej żaglowce, impreza okołomorska, a nie ma np. wielkiego koncertu rockowego.
Sail Szczecin jest pojęciem większym, szerszym. Wkracza np. w cykl koncertów, które się toczą od jakiegoś czasu w Szczecinie. Jeszcze nie podjęliśmy decyzji, że rezygnujemy z nazwy Dni Morza. W tym roku impreza będzie się nazywała Dni Morza 2009. Sail Szczecin. W logotypie imprezy akcenty będą tak rozłożone, że Dni Morza będą dominujące, a Sail Szczecin będzie uzupełnieniem nazwy. Ruch na kolejne lata jest jeszcze przed nami.
Jerzy Raducha, kierownik Biura ds. Morskich UM
Stajemy się narodem coraz bardziej otwartym, funkcjonujemy w układach międzynarodowych. Trudno na świecie mówić Dni Morza, bo nikt nie będzie wiedział, co to jest. Wyrażenie “Sail…” z nazwą miasta funkcjonuje w bardzo szerokim obiegu europejskim i po tamtej stronie oceanu, gdzie organizuje się tego typu przedsięwzięcia. Dla kapitanów żaglowców i jednostek historycznych oznacza to określony standard przedsięwzięcia. Wiedzą, że płynąc na Sail Szczecin, mogą się spodziewać imprezy o charakterze morskim.
Od Dni Morza odeszła większość miast w Polsce. Gdynia, w której zaczęto obchodzić Święto Morza, a potem Dni Morza, ma teraz Święto ul. Świętojańskiej. Szczecin poza Kołobrzegiem jest chyba ostatnim dużym miastem, który je jeszcze kultywuje. Szczecin od kilku lat wzbogaca Dni Morza o nowe treści i punkty programowe, jak chociażby organizowany pierwszy raz w ubiegłym roku pokaz stawiania żagli z herbem miasta na “Darze Młodzieży”. W tym roku będzie więcej warsztatów o tematyce morskiej, wystaw, koncertów muzyki szantowej, widowisk.
prof. Ewa Kołodziejek, językoznawca, kierownik Zakładu Etnolingwistyki i Kultury Języka w Instytucie Polonistyki i Kulturoznawstwa Uniwersytetu Szczecińskiego
Dni Morza od 60 lat są nierozerwalnie związane z charakterem naszego miasta. Rezygnowanie z polskiej nazwy, która utożsamia nas z miejscem, z bliską nam kulturą morską i nazywanie tej tradycji po angielsku, jest co najmniej niefortunne. Przecież to język narodowy łączy nas w jedną wspólnotę kulturową i mentalną, buduje naszą tożsamość. Zastępowanie Dni Morza nazwą Sail Szczecin jest przejawem służalczości wobec angielszczyzny i brakiem szacunku dla języka polskiego.
Jeśli koniecznie chcemy promować region poza naszym krajem, to niechże te plakaty, banery, reklamy będą po prostu dwujęzyczne. To, co proponują nam specjaliści od promocji miasta, jest jakimś zlepkiem polsko-angielskim, czyli językiem, który tak naprawdę nie istnieje.
Kiedyś byliśmy dumni z tego, że w Szczecinie mówimy najczystszą polszczyzną. Mieszkańcy miasta, którzy przybyli tu z różnych stron kraju, pozbywali się swoich regionalnych naleciałości, gdyż używanie języka polskiego było przejawem wyższej kultury bycia. Dziś bez umiaru używa się w języku publicznym słów obcych, co powoduje jego stopniową degradację. Szkoda, że autorzy niefortunnych pomysłów nie mają takiej świadomości.
bilety na koncerty | bilety eska rock festiwal | bilety szczecin rock festiwal
30 Mar
Miasto chce zmienić tradycyjną nazwę Dni Morza. W tym roku ta najstarsza szczecińska impreza będzie się już odbywać pod szyldem Sail Szczecin. Dni Morza 2009. Zlot Oldtimerów. Magistrat zapowiada, że “Dni Morza” pozostaną jeszcze w nazwie w przyszłym roku, ale co dalej, decyzja jeszcze nie zapadła. Ważone są argumenty, badane nastroje.
Jednak już wprowadzanie dla nazwy imprezy zlepku trzech równie ważnych członów Sail Szczecin. Dni Morza 2009. Zlot Oldtimerów wygląda karykaturalnie. Taki dziwoląg powoli degradować będzie pierwotną nazwę Dni Morza na rzecz pojawiającego się częściej szyldu “Sail Szczecin” (np. już wprowadzonego w ciągu roku przy okazji różnych koncertów szantowych).
Ale czy “Dni Morza” w Szczecinie powinna w końcu zastąpić nazwa “Sail Szczecin”? Forsowanie takiego pomysłu to dla mnie brak szacunku dla języka polskiego i lokalnej tradycji.
Nowe realia gospodarcze i społeczne powodują wchodzenie do polszczyzny wielu wyrazów i zwrotów zapożyczonych z języka angielskiego, ale nie możemy korzystać z nich bez umiaru. Anglicyzmy bywają w polszczyźnie niezbędne i zbędne. Angielskie “sail” (żagiel, żeglować, płynąć) zrozumiałe pewnie będzie dla większości żeglarzy, starszym szczecinianom zabrzmi obco.
Urzędnikom odchodzenie od nazwy “Dni Morza” na rzecz zapożyczonej “Sail Szczecin” ma ułatwić międzynarodową komunikację i promocję wydarzenia. Bo zagranicznym żeglarzom i gościom jednoznacznie będzie się kojarzyć z okołomorskim charakterem imprez, jakie pod podobnym szyldem odbywają się w Europie.
To nie szyld, tylko dobra organizacja imprezy, jej program, atmosfera może uczynić z nas atrakcyjny punkt na mapie w czerwcowym kalendarzu żeglarzy. Fama szybko się w tym środowisku niesie. W reklamach Dni Morza, które chcemy skierować do cudzoziemców, wystarczy umieszczać tłumaczenie na angielski.
Język nie tylko służy komunikacji, ale jest przejawem naszej tożsamości. Nazwa “Dni Morza” jest walorem kultury tego miasta. Wryła się w pamięć szczecinian i Polaków, od ponad 60 lat traktowana jako święto tego miasta. Oczywiście były w historii Dni Morza różne karty, były propagandowe wiece i odwiedziny I sekretarzy PZPR.
Ale każda tradycyjna nazwa, zwłaszcza tak rozpoznawalna, niesie ze sobą niepodważalną wartość – wiąże się z tożsamością miasta. W mieście, które uporczywie tej tożsamości szuka – nie do pogardzenia. Dbanie o wypracowywaną tu w Szczecinie tradycję powinno być dla lokalnych włodarzy ważniejsze niż szybsze docieranie z komunikatem do zagranicznych partnerów.
W ostatnich latach Dni Morza stały się też synonimem jarmarcznej imprezy. Ale to skompromitowała się wynaturzona formuła organizacyjna, sprowadzająca je głównie do masowego picia piwa na Wałach.
Nadawanie nowej, lepszej wartości Dniom Morza powinno płynąć z ciekawej oferty programowej, a nie odcinania się poprzez nową, anglojęzyczną nazwę. Bo to tylko pozorowanie działań, pod którymi skrywa się nieumiejętność znalezienia nowego pomysłu na znów atrakcyjne Dni Morza.
Źródło: Gazeta.pl Autor: Ewa Podgajna